![]() |
Witamy         O nas         Oferta         Galeria         Na płytach         Kontakt         Linki
|
|
Robienie whistla jest jak pisanie wiersza. Syn mój, Jakub, od dawna interesował się muzyką folkową. Po jednym z koncertów, na którym razem byliśmy, rzekł: czy nie moglibyśmy zbudować whistla? Rękawica została rzucona - i tak zaczęła się moja przygoda z tymi instrumentami. Trud dociekania magii tej skromnej rurki z sześcioma otworami wspomagali znakomici muzycy (patrz: nasze linki), którzy cierpliwie je testowali, podpowiadali, co jest do poprawienia. Robienie whistla to próba cierpliwości i pokory, ciągłe dociekanie. Kiedy już nic nie pomaga, trzeba z materią rozmowiać - prawdziwa metafizyka. Słucham nagrań Witka, Eweliny i myślę sobie: warto było! |
|
Tradycyjna muzyka irlandzka towarzyszyła mi już w szkole podstawowej. Właśnie wtedy zrodziło się we mnie marzenie, które w pełni urzeczywistniło się po ponad dziesięciu latach - by grać muzykę folkową, móc ją kreować i cieszyć się jej brzmieniem. Aby jednak rozpocząć wędrówkę w krainie muzyki, potrzebowałem instrumentu. Mój pierwszy whistle nie był doskonały, lecz nie poddawałem się. Pewnego razu ojciec wszedł do mojego pokoju i powiedział: "Mamy robotę do wykonania!" Zabrał mnie wówczas do swojego warsztatu i zaprezentował plany, które dały początek nowemu instrumentowi. Trzeba było setek godzin, aby pierwszy Goldfinch opuścił swoje gniazdo. Dziś mogę śmiało rzec: Marzenia się spełniają! |
|
|
|